Weszłam na pierwsze piętro i dalej nie mogłam iść, nie wiem co się ze mną działo. Byłam oszołomiona tym wszystkim, choć tak naprawdę nie wiedziałam nawet kim był ten nastolatek. Usiadłam na schodach i postanowiłam trochę odsapnąć. Myślałam kto to mógł być i w pewnej chwili usłyszałam jego słowa „Hej jestem Justin Bieber” oraz słowa Julie o tym jak na wykładzie pojawił się Justin Bieber. Postanowiłam za wszelką cenę dowiedzieć się kim jest ten chłopak. Znalazłam w kieszeni parę złotych, wstałam i poszłam do najbliższego kiosku z prasą.
-Dzień dobry. Poproszę pismo z tym…yhhh-nie wiedziałam jak dokładnie sformułować to zdanie-yhhmmm… z tym nastolatkiem.
- Ha ha ha wiem o kogo chodzi- powiedziała ekspedientka- Proszę. Płacisz 5.99.
- Dziękuje- podałam pieniądze i odeszłam.
Na okładce pisało wielkim literami Bieber-fever, na dole było parę zdjęć tego nastolatka i różne artykuły. Weszłam do domu. Rodzice przywitali mnie uśmiechem ja jednak tego nie odwzajemniłam. Planowali umeblowanie pokojów. Zdjęłam trampki, usiadłam koło okna i zaczęłam czytać pismo. Na pierwszej stronie pisało skąd jest, na czym potrafi grać itp. W skrócie mówiąc jego krótka biografia. Po godzinie skończyłam czytać to pismo i nie mogło do mnie dotrzeć, że spotkałam się z tak wielką gwiazdą. Do pokoju weszła mama i powiedziała:
- Postanowiliśmy z tata zostać do jutra. Co ty na to?
Spojrzałam na mamę i pomyślałam, że będę zachowywać się normalnie.
- No dobrze, ale gdzie będziemy spać?
- Pojedziemy z tatą i kupimy nadmuchiwane materace.- uśmiechnęła się i wyszła.
Namawiałam siebie, że ja wcale nie chce tutaj zostać, ale to było silniejsze ode mnie. Mama i tata pojechali, a ja wyszłam z mojego pokoju do kuchni i zobaczyłam przez okno, że do bloku obok podjechała jakaś eskorta policyjna a za nią i przed nią duży czarny samochód. Obserwowałam wszystko dokładnie choć było tam dużo ludzi. Z wozu policyjnego wysiadł najpierw duży murzyn, który otwierał powoli drzwi od czarnego busa. Po paru sekundach wysiadł z niego chłopak z którym się dzisiaj widziałam. Zaczęłam krzyczeć i skakać. Po paru minutach powiedziałam na głos:
- Co ty idiotko wyprawiasz?! Weź się ogarnij.
Nie wiedziałam co we mnie wstąpiło, ale moje serce waliło bardzo szybko. Rodzice przyjechali po 2 godzinach, nadmuchaliśmy materace i w trudnych warunkach poszliśmy się myć. Patrzyłam jeszcze przez chwile przez okno i położyłam się spać. Obudziły mnie jakieś krzyki i głośna muzyka. Wyjrzałam przez okno okazało się, że ktoś z bloku w którym mieszka Justin Bieber wyprawiał niezłą imprezę. Chwile ich obserwowałam i zasnęłam.
Myślę, że ciekawsze od poprzedniego. No wiecie jutro sobota nie ma nic zadane to człowiekowi od razu chce się pisać :D.
-Dzień dobry. Poproszę pismo z tym…yhhh-nie wiedziałam jak dokładnie sformułować to zdanie-yhhmmm… z tym nastolatkiem.
- Ha ha ha wiem o kogo chodzi- powiedziała ekspedientka- Proszę. Płacisz 5.99.
- Dziękuje- podałam pieniądze i odeszłam.
Na okładce pisało wielkim literami Bieber-fever, na dole było parę zdjęć tego nastolatka i różne artykuły. Weszłam do domu. Rodzice przywitali mnie uśmiechem ja jednak tego nie odwzajemniłam. Planowali umeblowanie pokojów. Zdjęłam trampki, usiadłam koło okna i zaczęłam czytać pismo. Na pierwszej stronie pisało skąd jest, na czym potrafi grać itp. W skrócie mówiąc jego krótka biografia. Po godzinie skończyłam czytać to pismo i nie mogło do mnie dotrzeć, że spotkałam się z tak wielką gwiazdą. Do pokoju weszła mama i powiedziała:
- Postanowiliśmy z tata zostać do jutra. Co ty na to?
Spojrzałam na mamę i pomyślałam, że będę zachowywać się normalnie.
- No dobrze, ale gdzie będziemy spać?
- Pojedziemy z tatą i kupimy nadmuchiwane materace.- uśmiechnęła się i wyszła.
Namawiałam siebie, że ja wcale nie chce tutaj zostać, ale to było silniejsze ode mnie. Mama i tata pojechali, a ja wyszłam z mojego pokoju do kuchni i zobaczyłam przez okno, że do bloku obok podjechała jakaś eskorta policyjna a za nią i przed nią duży czarny samochód. Obserwowałam wszystko dokładnie choć było tam dużo ludzi. Z wozu policyjnego wysiadł najpierw duży murzyn, który otwierał powoli drzwi od czarnego busa. Po paru sekundach wysiadł z niego chłopak z którym się dzisiaj widziałam. Zaczęłam krzyczeć i skakać. Po paru minutach powiedziałam na głos:
- Co ty idiotko wyprawiasz?! Weź się ogarnij.
Nie wiedziałam co we mnie wstąpiło, ale moje serce waliło bardzo szybko. Rodzice przyjechali po 2 godzinach, nadmuchaliśmy materace i w trudnych warunkach poszliśmy się myć. Patrzyłam jeszcze przez chwile przez okno i położyłam się spać. Obudziły mnie jakieś krzyki i głośna muzyka. Wyjrzałam przez okno okazało się, że ktoś z bloku w którym mieszka Justin Bieber wyprawiał niezłą imprezę. Chwile ich obserwowałam i zasnęłam.
Myślę, że ciekawsze od poprzedniego. No wiecie jutro sobota nie ma nic zadane to człowiekowi od razu chce się pisać :D.
10.02.2012 o godz. 20:08


